W skrócie mogę chyba stwierdzić, że sprzedałem zbyt tanio :). Patrząc na zainteresowanie, jakie wzbudziła oferta, oraz wyciągając wniosek z faktu, że znalazł kupca w niecałą godzinę od opublikowania aukcji na Allegro (który kupił auto w ciemno!) – widać, że prawdopodobnie istnieje cena znacznie wyższa, przy której Golf cieszyłby się mniejszym zainteresowaniem, ale kupca w końcu i tak znalazł…

A wyglądało to tak. Na Allegro wystawiłem aukcję o identycznej treści jak mój ostatni wpis (lekko ocenzurowaną, rzecz jasna, bez nazwisk Tuska i Pawlaka – z obawy, że mogliby zamknąć aukcję i/lub mnie), typ ustawiłem na „kup teraz”. Po trzech minutach zadzwonił telefon z pytaniem „czy oferta wciąż aktualna?” :) Pan chciał się umówić jeszcze na ten sam dzień na oględziny (choć było już po 18), zadzwonił jeszcze tylko do kolegi, czy ma czas. W międzyczasie zadzwonił drugi chętny, z Mszany, chciał przyjechać następnego dnia. Później znów ten pierwszy – że będzie „za 40-50 minut”. Później jeszcze dwóch innych…

Pierwszy chętny przyjechał – po upływie godziny od rozpoczęcia aukcji. Gdy się zaczęliśmy witać, dostałem kolejny telefon, który postaram się zacytować:
- „Dzień dobry! Ja kupiłem u pana samochód, Golfa – i chciałbym zapytać, kiedy i gdzie go mogę odebrać?”
- „Yyy… ale jak to: kupił pan?” (niestety informacja mnie przerosła – i jedynie takie zdanie byłem w stanie na szybko skonstruować)
- „No normalnie, kliknąłem „Kup teraz” i kupiłem – i chciałbym je odebrać…”
Oczywiście później tłumaczenie tym, którzy przyjechali… I sytuacja w ogóle dziwna… Na niektórych aukcjach z Allegro ludki zaznaczają „Kup teraz – jedynie po osobistym obejrzeniu samochodu”. A ja – głupi – myślałem, że to oczywiste…

Jak się okazało, kupujący prowadzi coś na kształt komisu samochodowego, auto kupił na handel. Spodziewał się jednak czegoś mniej zardzewiałego (cóż, zachciało się kupować w ciemno… :>). Ale to nic nie szkodzi – się zaszpachluje, zamaluje – i sprzeda o wiele drożej :). Jak się domyślam – o tym, że prąd ucieka, przyszły klient komisu dowie się po kilku dniach od zakupu, wsiadając rano do samochodu i zastanawiając się, dlaczego rozrusznik nie chce się kręcić… Przecież w komisie palił na dotyk…

Obym się mylił, są jednak przecież uczciwi ludzie (tylko mniej zarabiają) :). Z tej historii dwa wnioski. Szczery opis to dobry opis, cena startowa powinna być raczej wysoka, a sprzedaż samochodu na Allegro powinna mieć formę aukcji, a nie „Kup teraz”. Trzy wnioski. Szczere opisy są dobre, bo oszczędzają czas kupującego i sprzedającego. Domyślam się, że Golfy, które w identycznej cenie były na Allegro, tak naprawdę były w gorszym stanie – tyle że ich wady ukryte były w ogólnikowych „stan pojadu oceniam jako dobry”. Odkrycie tego na miejscu – jedynie irytuje potencjalnego nabywcę, że czas tracił… Cenę zawsze warto dać za wysoką, jak widać – bo najwyżej straci się 10 dni na czekanie na kupca i albo w końcu ktoś wynegocjuje cenę, która mu odpowiada, albo wystawi się na sprzedaż jeszcze raz, tym razem taniej – zwłaszcza w przypadku takich aut jak Golfy, które schodzą (jak widać) jak świeże bułeczki :). A przy aukcji „zwykłej” (a nie „kup teraz”) – nie ma groźby takiego niespodziewanego zakończenia, a cena zawsze może iść w górę :).

Teraz pozostało mi jeszcze zapłacić prowizję dla Allegro – prawie 100zł…