Przebywanie ze studentami z Erasmusa, poza oczywistym działaniem odmładzającym, niesie ze sobą jeszcze ten komfort, że jest się na bieżąco ze wszystkimi „niskobudżetowymi” sposobami spędzania wolnego czasu – co na wakacje w drogim państwie jest pomysłem bardzo dobrym :). Więc gdy bogacze urządzają sobie safari na skuterach śnieżnych, czy też zaprzęgi reniferów, wydając setki €uro za kilka godzin zabawy…

1. Zorza polarna

Jednym z niewątpliwych uroków miejsc położonych na wysokich szerokościach geograficznych jest możliwość zobaczenia zorzy polarnej. Wiele osób wpatruje się więc w nocne niebo w oczekiwaniu na to niecodzienne zjawisko. Pomagają w tym, oczywiście, nowoczesne narzędzia, jak dostępne w internecie prognozy prawdopodobieństwa powstania zorzy. Gdy więc wskaźnik znajdzie się względnie wysoko, zagraniczni studenci z Rovaniemi (lokalni widzieli to już wiele razy) przybywają na wzgórze Ounasvaara, gdzie z dala od świateł miejskich mogą wypatrywać cudu. W oczekiwaniu pomaga im zwykle ognisko.
Zorza czasem trwa tylko kilka minut, więc gdy byłem w drodze na gorę – widziałem kawałki zielonego nieba, jednak po dotarciu – niebo było już zwykłe, czarna płachta z białymi gwiazdami… Czekanie na górze nic nie dało… Zorza jednak pojawiła się sama znowu… kiedy byłem już w drodze powrotnej. Dla lepszego widoku trzeba więc polować dalej. I co ważne – ta rozrywka jest zupełnie darmowa! :)

2. Zjeżdżanie z górki

Finlandia może pochwalić się tysiącami jezior i dostępem do morza, jeziora są tutaj bardzo wyjątkowe. Ale coś kosztem czegoś, Finlandia to kraj o bardzo małym zróżnicowaniu wysokości terenu. W związku z tym rzadko zdarzają się tu górki, a o większych górach można zapomnieć. Finowie lubią więc wykorzystywać wszelkie górki w zimie do zjeżdżania na byle czym (sanki, tobogan, czy worek na śmieci). Co tu dużo mówić, choć zabawa dziecinna, to badzo fajna, darmowy aktywny wypoczynek na świeżym powietrzu przy tak pięknych okolicznościach przyrody.

3. Kąpiel w przeręblu

Niewątpliwą atrakcją przy arktycznej zimie jest kąpiel w przeręblu (ice swimming). Za jedyne 2 euro (a okazyjnie nawet za 1) można skorzystać z ciepłej szatni w budynku położonym przy samym jeziorze. A zimą fińskie jeziora są skute lodem tak mocno, że nawet samochody po nich jeżdżą. W takim jeziorze wycięty jest przerębel, do którego prowadzi drewniany pomost, a następnie schodki wgłąb, dzięki czemu do wejścia do środka nie jest potrzebna nawet umiejętność pływania. Pod powierzchnią lodu znajduje się pompka, pracująca zawsze, gdy w przeręblu nie znajduje się żadna osoba. Dzięki temu woda ciągle przepływa i nie zamarza. Samo wejście do takiej wody nie jest szczególnie trudne (wbrew powszechnej opinii, widocznej choćby w wielu niedowierzających komentarzach na FaceBooku). Przy temperaturze powietrza wynoszącej około -10 stopni wejście do wody o temperaturze 0 stopni (niewiele ponad) jest w moim odczuciu łatwiejsze, niż w lecie (30 stopni) wejście do wody, która ma tych stopni 15. W środku nie zabawiłem długo, gdyż moje dłonie zaczęły szybko „zamarzać” (taka ich wada fabryczna, nawet przy 10 stopniach sztywnieją i ciężko nimi pracować). Innych objawów nie zauważyłem. Po szybkim ogrzaniu się i ubraniu człowiek funkcjonuje jak nowonarodzony.

Jeszcze krótka dygresja na temat zimna. Finowie radzą sobie z mroźnym klimatem chyba przy pomocy dużych przeskoków temperatur. W budynkach (mieszkania, szkoły) grzeją bardzo mocno (zawsze ponad 20 stopni jest), często korzystają z bardzo gorącej sauny (w końcu to ich narodowy wynalazek, znany na całym świecie) przerywanej lodowatym prysznicem (a zdarza się, że i kąpielą w przeręblu właśnie) – i z tego, co widzę, na zdrowie wpływa to bardzo dobrze :). Nawet za kołem podbiegunowym w zimie da się funkcjonować.