GOLF JUŻ SPRZEDANY, OFERTA NIEAKTUALNA! :)

Nadszedł czas pożegnać się z tym pięknym samochodem. Tak więc, sprzedam:

Volkswagen Golf III, rok 1992


Silnik 1,8 benzyna + LPG, 75 KM
cena: 2400 zł
lokalizacja: Kraków (północna część)

Samochód w dobrym stanie, pięknie się nim jeździ – i gdyby nie przesiadka na coś większego i nowszego, jeździłbym dalej :). Nie jest to samochód dla wygodnych, ma kilka wad, które jednak wystarczy zaakceptować – i jeździć spokojnie. Jego największą wadą na chwilę obecną jest jakiś przeciek prądowy, który powoduje, że akumulator dość szybko (kilka dni) się rozładowuje samoczynnie. Oczywiście w jeździe to nie przeszkadza – wystarczy więc codziennie kończąc jazdę (na noc) odłączyć akumulator, a podpiąć przed kolejną jazdą – i problem znika :). Przychodząc rano (nawet przy dużym mrozie) mamy pewność, że odpali i pojedzie. Podłączenie akumulatora zajmuje niecałe 20 sekund (nawet w rękawiczkach) – a w zamian otrzymujemy pięknie jeżdżący i sprawny samochód. Dodatkowy drobny mankament – nie działa tylna wycieraczka. Jeździłem tak ponad rok (od zeszłej zimy) i nigdy tego nie odczułem :). Aby już zakończyć mówienie o tym, czego nie ma – nie działa centralny zamek (choć zamontowany), nie działa też otwieranie szyberdachu (tą wadę mają akurat prawie wszystkie Golfy z tego okresu). W wyposażeniu nie ma elektrycznych szyb, elektrycznych lusterek, ani klimatyzacji.

Ale tak naprawdę – co z tego? :) Za rozsądne pieniążki (mniej niż jedna średnia krajowa pensja netto) dostajemy samochód, który świetnie spełnia swoją podstawową funkcję: jeździ! :). Jeździ, jak na taki silnik (75 koni) dość sprawnie, na autostradzie potrafi się rozpędzić do 180 km/h i taką prędkość utrzymać. Cztery osoby z bagażami mogą wygodnie podróżować, pięć osób (te z tyłu – drobniejsze) też. I – co najlepsze – pali około 10 litrów gazu na setkę! Rzecz jasna – na trasie nieco mniej, po mieście nieco więcej. Tak czy inaczej – 10 litrów, to daje ok. 25 zł za przejechanie 100 kilometrów. Oczywiście realnie takie 100 km kosztuje nas jedynie połowę tego, drugą połowę kradnie ta czerwona hołota zwana „rządem”, Tusk, Pawlak i inni złodzieje… Ale i tak to niewątpliwa zaleta – nie dajemy tym bandytom zarobić tyle, ile użytkownicy silników benzynowych, tamci to dopiero są okradani…

Krótka historia. Golfa kupiłem 2,5 roku temu, czyli w sierpniu 2008. I było nam ze sobą bardzo dobrze. Wymieniłem oczywiście wszystkie filtry i rozrząd – i jeździłem :). Na liczniku miał wtedy 234 tys. Jedynie silniczek krokowy wymagał jeszcze wymiany (czasem nie trzymał obrotów na luzie, typowe) – po wymianie oczywiście chodzi ok :). Nigdy nie miałem żadnych większych kłopotów, nigdy nie stanął w trasie, nigdy nie miał problemów z ruszeniem! Raz jedyny nie udało mi się odpalić, kiedy zapomniałem o wciśnięciu sprzęgła przy rozruchu (a bieg był wrzucony)… Przewód doprowadzający prąd do rozrusznika nie wytrzymał takiego napięcia i poszedł z dymem (dosłownie). Oczywiście samochód bezproblemowo odpalił „na pych” i dojechał do mechanika, który się nim zaopiekował.
W chwili obecnej licznik wskazuje równe 260 tysięcy (nieruszany, oczywiście), wiele razem przejechaliśmy. W 2009 roku odwiedziliśmy razem Słowenię – trasę 1000 km pokonał za jednym zamachem (oczywiście – co 300 km musiał się napić gazu, butla „w kole” to jedyne 30 litrów), mknąc przez Alpy z prędkością 160-180 km/h. Na miejscu niestety doznałem kontuzji i do kraju musiałem wrócić ambulansem – więc powrotne 1000 km przejechała koleżanka. Jej wrażenia z jazdy również były pozytywne :). Ach, zapomniałbym – przed tym wyjazdem wymieniłem sprzęgło – więc obecnie nie ślizga, pięknie bierze i na długo pewnie wystarczy.

Oczywiście zalet nie wymieniłem wszystkich – posiada dobre wspomaganie kierownicy, alufelgi, 2 dość nowe opony zimowe, autoalarm, szyberdach (choć się nie otwiera, to niebo można oglądać – jest jasno i kolorowo, a w razie potrzeby można zasłonić) oraz komplet gumowych dywaników. Nikt w środku nie palił, wnętrze zadbane i pachnie ładnie. Wszystkie papierki są ważne, oczywiście – ubezpieczenie do kwietnia (opłacone), przegląd do maja. Można wsiąść i jechać. Gratisowo dorzucam ładne piankowe pokrowce na siedzenia (przednie widoczne na jednym zdjęciu, tylny, choć nie widać, też jest). Ogniska rdzy oczywiście są już widoczne (na zdjęciach dobrze widać – dół drzwi, nadkola), jednak, zważywszy na wiek auta, są one niewielkie :). Tylna klapa, która (jak zwykle w golfach) rdzewieje najbardziej, jeszcze się trzyma. Wizualnie Golf prezentuje się ładnie – z resztą najlepiej obejrzeć zdjęcia :).

Poniżej prezentuję aktualne zdjęcia, każde z nich podpisane. Jednak najlepiej obejrzeć i wypróbować na miejscu! :)

GOLF JUŻ SPRZEDANY, OFERTA NIEAKTUALNA! :)